Reggaeton to najpopularniejszy gatunek muzyczny w Zaragozie. Przed wyjazdem na erasmusa myślałam, że Reaggaeton to po prostu takie żywsze reggae. Bardziej nowoczesne, mniej czilloutowe ale jednak kojarzące się z Bobem Marleyem, z rytmami, które bujają, chuśtają i nawiązują do klimatu rasta. Ręka do góry komu jeszcze się tak wydawało?
Wikipedia określa to ładnie: "Reggaeton wywodzi się z dancehallu i łączy z nim elementy muzyki hip-hop i latynoamerykańskiej". Ale równie dobrze możnaby napisać, że Reggaeton to hiszpański odpowiednik disco polo, który - wbrew przewidywaniom laików - reggae przypomina tylko z nazwy. W piosenkach nie ma klimatu rasta, za to są szablonowe teksty oraz dużo kiczu. Zamiast bujać i wprowadzać w spokojny nastrój utwory podrywają do tańca i zabawy (przynajmniej tutaj). Są to niepodzielne hity w klubach w Zaragozie, przy których wszyscy świetnie się bawią.
Absolutny hicior na każdej imprezie. Nie wiem dlaczego na klipie pojawia się poważnie chora dziewczyna, słowa w ogóle do tego nie nawiązują.
I jeszcze:
Wiem, że w każdym kraju powstaje muzyczny shit, ale w Hiszpanii przerażająca jest jego popularność. Im się to szczerze podoba. Mnie nie, normalnie zamknęłabym kartę you tube albo wpisała inną piosenkę i o powyższych zapomniała. Ale tu to jest wszędzie, jest częścią mojej teraźniejszej rzeczywistości, a potem będzie erasmusową pamiątką, więc zdążyłam już się do nich przyzwyczaić i wbrew wszystkiemu polubić. Zaczynam się obawiać o swój gust muzyczny.
Na deser tłumaczenie tytułów:
"Te regalo amores" - "Dam Ci swoją miłość"
"Despedida" - "Pożegnanie"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz