Nic ostatnio nie piszę, bo nie umiem. Wszystko co piszę to biadolenie na dysonans cieszę-się-nie-cieszę, że wracam. Niby to dopiero za miesiąc, ale minie zanim się obejrzę. Teraz mamy egzaminy, potem szybka wyprowadzka, dwutygodniowy chilling na costa brava i do domu. Tęsknota będzie straszna Proszę Państwa, ale z drugiej strony też radość, że Warszawa.
Ostatnio dużo się uczę, a raczej staram się zmusić do nauki, a efekty są różne. Mam nadzieję na litość ze strony prowadzących na widok wielkiego napisu "erasmus" przy moim nazwisku :) Pogoda dziś pod psem, rano opalaliśmy się w parku z notatkami, potem zaczęło zbierać się na burzę. Na obiad był kebab (a wczoraj McDonalds), bo nikomu się nie chce niczego gotować. M-rko nie musi się uczyć, tymczasowo nie ma w domu internetu i przychodzi do nas poczatować na fejsbuku itp. Tym samym oczywiście demoralizuje i demotywuje do nauki, zaczynają się pogaduchy i takie tam. Wieczorami przed zaśnięciem, oglądamy zawsze kilka odcinków The It Crowd (polecam) przy piwku i śmiejemy się do rozpuku.
Z ciekawostek jakiś czas temu mieliśmy pod domem pościg. Prawdziwy, taki z policją i przestępcami. Chyba jeszcze nie wspominałam o tym, że mieszkamy w nieco szemranej dzielnicy. Są pewne uliczki, w które po zmroku lepiej nie wchodzić, chyba, że w celu zakupu mocniejszych substancji odurzających lub poznania emigrantów z różnych stron świata, którzy mają różne intencje - przede wszystkim sprzedać coś, wyciągnąć darmowego papierosa, czasem porozmawiać, a innym razem ukraść pieniądze. Oczywiście wprowadzając się nic o tym nie wiedzieliśmy. Nie jest jednak wcale niebezpiecznie, do tej pory nikomu nic się nie stało, poza tym część ulic jest wyłączona z tego klimatu, normalna, jasna i spokojna. No więc siedzimy sobie któregoś razu w kuchni i nagle za oknem śmiga jakiś samochód, a zanim policja na sygnale. I tak kilka razy, wciskali gaz do dechy na tych wąskich uliczkach, szaleńcy. Razem widzieliśmy ze trzy radiowozy, jednych tajniaków z kogutem na dachu no i jakiś ścigany samochód. Uciekinier musiałbyć lepszy, bo po 10 minutach wszystko ucichło i policja smętnie jeździła po ulicach niby to jeszcze je przeszukując. Mają werwę hiszpańscy policjanci.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz